Stanowisko

Nie jestem przyklejona do stanowiska, ale nie składałam podania o dymisje, bo nie chciałam ulec presji, to był podstawowy motor. Nawet mimo, że wiedziałam, że skazuje sie na ciągłą walke. Nie wiem, czy ja jestem silna, po prostu chyba jestem głupio ambitna. Po tej całem histori poszłąm do delegatury kuratorium, opowiedziałam o wszystkim. Usłyszałam: pani nie jest typem rycerza okrągłego stpołu, niech pani da sobie z tym spokój, bo się pani dowie, że jest pani kiepska nauczycielką i tak dalej. Rzeczywiscie wszystko to sie sprawdziło. A ja powiedziałąm,. że nie ustapię, bo mam dosyc relizowania scenariusza pana Ocheckiego. Jak zbity pies wyszłąm, bo myslałam, że ona mnie podtrzyma na duchu, a usłyszałam, że to nie ma sensu. Uznałam, że chyba nie mam sprzymierzeńców.
Odpowiedx kobiety z delegatury byłą taka, ponieważ nie ja pierwsza się pewnie skarżyłam. Ochecki nie ma najlepszej opinii, nie powtórzę zdania, które o nim powiedziała, bo musiałabym mocno zakląć. No ale cóż, jest dyrektorem, innych ocenia, decyduje o byc albo nie byc nauczycieli.Apel na naszym podwórku, na 1 wrzesnia, dyrektor przedstawia nowych nauczycieli i mnie: wróciłam z urlopu i będe pełniąca obowiązki wicedyrektora To chyba było zamierzone
Próbowalismy pracować, ale trudno to było nazwać. Od tych zdarzeń zaczęłabym pisac pamietnik mobingowanej, bo od tego momentu zaczynam nazywac rzeczy po imieniu.
Pojedynczych sytuacji wiele było bardzo różnych. Rozmawiałam z burmistrzem, zapytał, jak sie współpracuje: proszę liczyć się z tym, że ja złożę rezygnację. Burmistrz na to, że jestesmy nauczycielami, że chciałby, żeby atkie decyzje nie było podejmowane przez brak współpracy, że jesteśmy przeciez stawiani za wzór dzieciom. A ludzie plotkują. Pomyslę, co z tym zrobić. Dostalismy zawiadomienie, żę mamy się stawić na spotkanie u burmistrza (z panią pedagog). Poprosił, żebysmy od serca sobie wszystko od serca powiedzieli, co powoduje spięcia. Dyrektor natychmiast podchwycił, wpadł w sielankowy nastrój: panie burmistrzu, to jak w małżeństwie, różnie bywa., ale dogadujemy się
- Ja szczerze, absolutnie nie zgadzam się z opinią mojego szefa. Mam tylko pytanie o merytoryuczne zarzuty pod adresem mojej pracy. Usłyszałam: nie mam żadnych. Nie byłam zaskoczona tą odpowiedzią, dyrektor obiecał poprawę, że bedzie starał się pilnować, że będzie baczniejszy, poprawi się.
Odwilż trwała krótko, potem znowu wrogość, okazało się, że takie rozmowy nie mają sensu, każdy usłyszał, co chciał, mysli, że coś załatwił, a problem nadal istnieje.

Ten wpis został opublikowany w kategorii kuratorium i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>